11 listopada 2012

Ślubne i weselne.












Uch, bardzo dawno mnie tu nie było.
Niestety albo "stety" po powrocie z Londynu całe moje życie się rozpędziło.
Niewiele mam teraz czasu na fotografię inną niż weselna,
ale ta powyższą sprawia mi wielką przyjemność.
Bardzo miło jest fotografować szczęście innych
i poznawać tak wiele przyjaznych osób :)
Wiem, że jeszcze wiele rzeczy muszę się nauczyć, ale
z tych zdjęć powyżej jestem w miarę zadowolona.

Także z drugiej mojej pracy jestem zadowolona,
tylko zdarza mi się przedawkowanie kofeiny zbyt często :P.
Ogólnie swoje obecne życie uwielbiam,
nie wiem czy jest chociaż jedna rzecz, którą chciałabym zmienić
no może poza permanentnym zmęczeniem i licznymi kolosami.

I może jest jeszcze jedna rzecz, 
ale w sumie to nie wiem....


Pozdrawiam
i polecam się na wesele :)

29 września 2012

Wrzesień







Jestem pewna,  że ten wrzesień skrócił mi co najmniej o 5 lat życie.
Tyle stresu to się jeszcze nigdy nie najadłam.
Październiku - be good for me.
Minusowych spraw w tym miesiącu było niestety więcej, ale w ostateczności
wychodzi na plus. Niezbyt matematycznie, ale w końcu mam MATEMATYCZNĄ DYSLEKSJE.
Wszyscy to wiedzą.

Ale teraz jest czas na uspokojenie, ukojenie nerwów i cieszenie się przyjemnościami.
Przyjemności do następnej sesji.

W samolocie niestety nie robiłam zdjęć.
Byłam zbyt zestresowana samodzielnym pierwszym lotem
aby wyciągnąć aparat z torby.
Chmury z perspektywy samolotu przypominają lody śmietankowe,
albo piankę na latte (tak a propos nowej pracy :),
a Anglia wygląda jak makieta z drewnianymi domkami
i plastikową trawą. Chciałabym kiedyś mieć taki domek.
A Londyn to dziwne miasto , dużo ludzi, wszędzie Polacy, zimno tu.
A w metro jest śliska podłoga i można się poślizgnąć i upaść. Można.
I przechodzenie przez ulicę jest dość problematyczne.
I kierunki świata trzeba znać, żeby jeździć metrem.


Jeszcze kilka dni (tak przedłużyłam sobie wakacje, ale z czystym sumieniem - zasłużyłam)
 i wrócę do mojego poobklejanego zdjęciami pokoju w Krakowie
i zacznie się wszystko nakręcać i przyspieszać.
praca, studia...
tym czasem chwilo trwaj...

a co do zdjęć to będzie jeszcze
czerwony autobus i Big ben i inne dziwne rzeczy
ale na razie kaczki, mewy , gargulce...

29 sierpnia 2012

Lecę.

Bardzo letnie zdjęcia
z bardzo miłą Karoliną :) 





Mam nadzieję na powtórkę.




A tak w ogóle 
to kupiłam bilety
i lecę. 

ale po sesji.
teraz rower ,
matma i fizyka.






24 sierpnia 2012

łóżking

(stateczek pływający po Wiśle pewnego bardzo gorącego
popołudnia)


Pierwszy dzień wakacji.
Cały dzień w łóżku. 
Kocham to.
(ale nie to jak się czuje :P) 


Chciałabym napisać, że czas odpocząć, 
ale napiszę, 
że czas się zacząć uczyć.
I czas wrócić na jakiś czas 
do domu. 


Chce w góry, 
kto ze mną chce?





19 sierpnia 2012

tęsknię.


Już od pewnego czasu jest lato, są wakacje.
Chociaż w sumie ja nie mam wakacji. 
Leci czas strasznie szybko. 
Dzieją się fajne rzeczy i mniej. 







Bardzo chciałabym w przyszłości mieć wielki ogród
i dużo drzew.
I mieć czas, żeby sobie w nim po prostu siedzieć.
Robić zdjęcia listkom, jabłkom, malinom.
Czytać książki.





Nie mam pojęcia co dalej, nie mam planów na wrzesień,
no oczywiście oprócz sesji.
Chciałabym już październik 
i żebyście wszyscy już wrócili do Krakowa,
tęsknie. Bardzo. 
Niech się już zacznie tak różny rok,
semestr od poprzedniego.

Przyjdźcie, wypijmy piwo
i nie idźmy na chemie. 

1 sierpnia 2012

changes

Ostatnio umówiłam się spontanicznie z Adą na zdjęcia i była to bardzo dobra decyzja,
ze względu na urok i stylizacje owej kobiety , ale i mile spędzony czas i prognozy 
na dalszą jakże owocną znajomość :D
(ale mądrze to napisałam !) 

Tutaj owoce naszego spotkania:






Oprócz tego , że wyciągnęłam w końcu i odkurzyłam aparat, 
to zaszły także inne zmiany.
W końcu pożegnałam nasze stare mieszkanie, stety , niestety: 
wiązało się z nim dużo wspomnień , dobrych , złych, przedawnionych,
sympatycznych i mniej, ale ważnych .
Ale i tak wyprowadziłam się stamtąd z ulgą ;) 

Mamy tu wannę, w której zaraz idę się położyć
i ogromne łóżko, ogromniaste! 
I można telewizor na taborecie w łazience postawić 
i w wannie oglądać olimpiadę,
nie próbowałam, ale słyszałam, że fajnie.

A jutro na woodstock. 
Mam nadzieję, że dojedziemy, że ogarniemy .
Mam ogromną nadzieję.



26 lipca 2012

Noooooo.


Dawno mnie tu nie było, wieki po prostu. Miesiąc. Nic nowego fotograficznego ostatnio, odgrzewam kotlety. Ale w poniedziałek jak wypali z pogodą to mam nadzieję w końcu wyciągnąć mój aparat, który ostatnio najczęściej służy do robienia głupich fotek, którymi można potem szantażować znajomych (ale długie zdanie, ale wydaje mi się, że zrozumiałe)





Prawie wszystko jest mniej więcej jak ma być. Z Mileną jesteśmy już jak stare małżeństwo, czytamy razem w łóżku i jemy tosty. Jest świetnie.
I mamy rodzinny smak kuchni - to jest ważne. 



Niektóre sprawy wybuchły i zgasły. Chyba na zawsze. 
Tak bywa. Nic co ludzkie nie jest wieczne. Tak jakoś. 
Czwartek: ruszamy "do" (jak mama twierdzi) Woodstocku. 
I znowu nie wygrałam w lotto. No. 
A tyle mamy nowatorskich pomysłów na biznes. 

Dobranoc.