5 grudnia 2012

codziennie






Pijmy codziennie taką kawę.
I nie myślmy jeszcze o styczniu , co ? 
Jeszcze tyle przyjemnych chwil przed nami.

2 grudnia 2012

nie wiem.




nie wiem co będzie.
i nie chce wiedzieć.


A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Migają światła rozmaitych możliwości.

11 listopada 2012

Ślubne i weselne.












Uch, bardzo dawno mnie tu nie było.
Niestety albo "stety" po powrocie z Londynu całe moje życie się rozpędziło.
Niewiele mam teraz czasu na fotografię inną niż weselna,
ale ta powyższą sprawia mi wielką przyjemność.
Bardzo miło jest fotografować szczęście innych
i poznawać tak wiele przyjaznych osób :)
Wiem, że jeszcze wiele rzeczy muszę się nauczyć, ale
z tych zdjęć powyżej jestem w miarę zadowolona.

Także z drugiej mojej pracy jestem zadowolona,
tylko zdarza mi się przedawkowanie kofeiny zbyt często :P.
Ogólnie swoje obecne życie uwielbiam,
nie wiem czy jest chociaż jedna rzecz, którą chciałabym zmienić
no może poza permanentnym zmęczeniem i licznymi kolosami.

I może jest jeszcze jedna rzecz, 
ale w sumie to nie wiem....


Pozdrawiam
i polecam się na wesele :)

29 września 2012

Wrzesień







Jestem pewna,  że ten wrzesień skrócił mi co najmniej o 5 lat życie.
Tyle stresu to się jeszcze nigdy nie najadłam.
Październiku - be good for me.
Minusowych spraw w tym miesiącu było niestety więcej, ale w ostateczności
wychodzi na plus. Niezbyt matematycznie, ale w końcu mam MATEMATYCZNĄ DYSLEKSJE.
Wszyscy to wiedzą.

Ale teraz jest czas na uspokojenie, ukojenie nerwów i cieszenie się przyjemnościami.
Przyjemności do następnej sesji.

W samolocie niestety nie robiłam zdjęć.
Byłam zbyt zestresowana samodzielnym pierwszym lotem
aby wyciągnąć aparat z torby.
Chmury z perspektywy samolotu przypominają lody śmietankowe,
albo piankę na latte (tak a propos nowej pracy :),
a Anglia wygląda jak makieta z drewnianymi domkami
i plastikową trawą. Chciałabym kiedyś mieć taki domek.
A Londyn to dziwne miasto , dużo ludzi, wszędzie Polacy, zimno tu.
A w metro jest śliska podłoga i można się poślizgnąć i upaść. Można.
I przechodzenie przez ulicę jest dość problematyczne.
I kierunki świata trzeba znać, żeby jeździć metrem.


Jeszcze kilka dni (tak przedłużyłam sobie wakacje, ale z czystym sumieniem - zasłużyłam)
 i wrócę do mojego poobklejanego zdjęciami pokoju w Krakowie
i zacznie się wszystko nakręcać i przyspieszać.
praca, studia...
tym czasem chwilo trwaj...

a co do zdjęć to będzie jeszcze
czerwony autobus i Big ben i inne dziwne rzeczy
ale na razie kaczki, mewy , gargulce...

29 sierpnia 2012

Lecę.

Bardzo letnie zdjęcia
z bardzo miłą Karoliną :) 





Mam nadzieję na powtórkę.




A tak w ogóle 
to kupiłam bilety
i lecę. 

ale po sesji.
teraz rower ,
matma i fizyka.






24 sierpnia 2012

łóżking

(stateczek pływający po Wiśle pewnego bardzo gorącego
popołudnia)


Pierwszy dzień wakacji.
Cały dzień w łóżku. 
Kocham to.
(ale nie to jak się czuje :P) 


Chciałabym napisać, że czas odpocząć, 
ale napiszę, 
że czas się zacząć uczyć.
I czas wrócić na jakiś czas 
do domu. 


Chce w góry, 
kto ze mną chce?





19 sierpnia 2012

tęsknię.


Już od pewnego czasu jest lato, są wakacje.
Chociaż w sumie ja nie mam wakacji. 
Leci czas strasznie szybko. 
Dzieją się fajne rzeczy i mniej. 







Bardzo chciałabym w przyszłości mieć wielki ogród
i dużo drzew.
I mieć czas, żeby sobie w nim po prostu siedzieć.
Robić zdjęcia listkom, jabłkom, malinom.
Czytać książki.





Nie mam pojęcia co dalej, nie mam planów na wrzesień,
no oczywiście oprócz sesji.
Chciałabym już październik 
i żebyście wszyscy już wrócili do Krakowa,
tęsknie. Bardzo. 
Niech się już zacznie tak różny rok,
semestr od poprzedniego.

Przyjdźcie, wypijmy piwo
i nie idźmy na chemie.