13 czerwca 2012

1,2,3 BUNGEEE


Trzy tygodnie temu podczas oblewania ostatniego dnia w subwayu postanowiłyśmy ,że przed moimi 20stymi urodzinami skoczymy na bungee. Nie za bardzo to planując postanowiłyśmy pojechać do Zakopanego dziś rano. Uciekły nam dwa pociągi, ale w końcu znalazłyśmy transport. 
Dotarłyśmy. 
Kiedy zobaczyłyśmy dźwig ... w Mili obudziły się ogromne wątpliwości. Ja miałam je na wysokości 90 metrów, kiedy ludzie wyglądali jak mrówki, a domy jak pudełka zapałek... 
Ale jak tylko bramka się otworzyła i usłyszałyśmy 
1, 2, 3 BUNGEE ( czego w sumie nie pamiętam za bardzo...) 
I to uczucie spadania w dół.... Nie ma nic lepszego niż taka dawka adrenaliny. 
Polecam to każdemu... 
I będziemy się tym jarać pewnie przez następny miesiąc, bo jest naprawdę czym!
Ok , czas wracać do nauki... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz